_
_
_

Nasze nieoczekiwane spotkanie – historia miłości

Sny i wewnętrzne podpowiedzi połączyły nas ponownie

J. D.  i  W. M.

William:

Straciłem żonę po dwudziestu pięciu latach w grudniu 1996 r. Kolejne miesiące przyniosły samotny czas godzenia się ze stratą. W czerwcu 1997 r., kiedy mój żal zaczął się w końcu zmniejszać, zacząłem zastanawiać się jaka będzie moja następna żona. Nie miałem wątpliwości, że będę mieć następną żonę – po prostu wiedziałem, że nie przeżyję reszty życia samotnie. Zacząłem mówić swoim przyjaciołom, że poznam swą nową miłość życia patrząc jej po prostu w oczy.

W październiku 1997 r. uczestniczyłem w Światowym Seminarium ECK w Minneapolis, w Minnesocie, z ogromnym poczuciem miłości i oczekiwania. Podczas piątkowej, popołudniowej sesji seminarium poszedłem na warsztat zatytułowany: „Jak opanować zmiany w swoim życiu.” Uczestnicy warsztatu zostali poproszeni o stworzenie kolażu obrazków i słów jako części ćwiczenia ustalającego cel.

Na swojej kartce celu przedstawiłem, że chciałem znaleźć kogoś, kto wniesie w moje życie trochę radości. Mój kolaż zawierał tańczącą parę, uśmiechniętą kobietę z dużym czerwonym sercem nad swoją głową oraz słowa Dzisiaj połączyć sięSpontaniczny.

Skąd miałem wiedzieć, że w ciągu pięciu i pół godziny mój cel będzie zrealizowany?

Jocelyne:

W 1995 r. zaczęła się dla mnie seria zagadkowych wydarzeń. Najpierw w maju tego roku otrzymałam silne wewnętrzne przesłanie, że powinnam zacząć porządkowanie swojego życia, by zrobić drogę dla nowego związku. W grudniu 1996 r. miałam sen. W tym śnie otrzymałam telefon od jakiegoś mężczyzny, który powiedział mi, że chociaż jeszcze go nie znam, mam zostać jego żoną. Byłam zarówno zaniepokojona, jak i zaciekawiona.

Sześć miesięcy po tamtym śnie, w czerwcu 1997 r. miałam kolejny. Byłam w pokoju pełnym siedzących przy stołach ludzi, którzy wybierali partnerów. Natychmiast rozpoznałam starego przyjaciela, którego nie widziałam całe wieki. „Co tu robisz?” zapytałam zaskoczona siadając przy jego stole. Ucięliśmy sobie pogawędkę o sprawach jakie mogą się pojawić między nami jako partnerami, największą z nich było że on mówił po angielsku, podczas gdy moim językiem ojczystym jest francuski. „To nie będzie problemem,” zapewnił mnie. Zbudziłam się pamiętając jego twarz i gęste przyprószone siwizną włosy.

W końcu, w październiku 1997 r. przyjmując zaproszenie przyjaciółki, postanowiłam w ostatniej chwili udać się na Światowe Seminarium ECK w Minneapolis, Minnesota.

William:

W piątkowy wieczór seminarium, po programie, wróciłem do swojego pokoju, przebrałem się i udałem na wieczorek taneczny. W wieku pięćdziesięciu lat, po dwudziestu pięciu latach małżeństwa, czułem się jak młody nastolatek, nieśmiały i niezgrabny. Po bezowocnych próbach znalezienia partnerki do tańca poddałem się, poprosiłem Mahantę by wybrał dla mnie kogoś następnego do tańca i dołączyłem do siedzącego przy stole swojego współmieszkańca i przyjaciela Bryana.

Jocelyne:

Dżentelmen, którego spotkałam w samolocie z Toronto do Minneapolis zaprosił mnie na piątkowy wieczór na tańce. Weszłam do sali około 10:30 wieczorem, lecz zastałam go bardzo zajętego rozmową z inną koleżanką. Rozglądając się za kimś innym, by z nim porozmawiać, zaczęłam pogawędkę z innym człowiekiem przy stole, który przedstawił się jako Bryan.

Około 11:00 wieczorem prezenter zmienił szybką muzykę taneczną na powolną i romantyczną w nastroju. Wróciłam do stołu Bryana, który rozmawiał z siwowłosym mężczyzną.

„Jocelyne, czy mogę cię przedstawić mojemu dobremu przyjacielowi, Williamowi?”

„Bardzo mi miło, William.” Było coś dobrze znanego w tym człowieku.

„Jocelyne, jak to się stało, że nie tańczysz?” zapytał William.

„Nie ma mężczyzn w okolicy,” zażartowałam.

„Zajmę się tym,” powiedział, chwytając mnie za rękę i prowadząc na parkiet. Moja ręka czuła się bardzo dobrze w jego dłoni.

William:

Tak dobrze było trzymać jej rękę. Kiedy tańczyliśmy, spojrzałem w oczy Jocelyne i wiedziałem, że ona była tą jedyną.

Jocelyne:

Kiedy tańczyliśmy uświadomiłam sobie, że był to mężczyzna z moich snów. Ja mówiłam po francusku. On mówił po angielsku. Wokoło nas były stoły. I rozpoznałam go! Jego twarz i siwe włosy, które widziałam w swoim śnie!

William:

Następnego dnia wróciłem na warsztat Jak opanować zmianę, aby oznajmić wszystkim, którzy chcieli słuchać, że moje ćwiczenie ustalające cel przyniosło rezultaty w czasie krótszym niż sześć godzin!

Jocelyne:

Zaraz następnego dnia William i ja usiedliśmy przy stole w hotelowej restauracji. „I ty i ja wiemy, dokąd to prowadzi,” powiedział. Ledwo mogłam uwierzyć własnym uszom. Oczywiście, że wiedziałam. Widziałam go w swoim śnie. Ale skąd on także mógł wiedzieć?

William and Jocelyne:

Rok później wzięliśmy ślub w Świątyni ECK w Chanhassen, w Minnesocie, na kilka dni przed Światowym Seminarium ECK w 1998 r. Nasz przyjaciel Bryan, członek duchowieństwa ECK który przedstawił nas sobie rok wcześniej, poprowadził ceremonię. Wiemy teraz że miłość trwa przez wieki. Jesteśmy tak wdzięczni Mahancie, naszemu nauczycielowi wewnętrznemu za poprowadzenie nas tak łagodnie i pewnie do naszego ponownego spotkania w tym życiu.

Jesteś tutaj:
Eckankar w PolsceCo to jest EckankarECKANKAR Journal → Opowiadanie J.D i W.M.