_
_
_

Na rozstaju dróg

M. S.

Zanim znalazłam Eckankar uczyłam się u nauczyciela z Hawaii, który posiadł nadzwyczajne zdolności parapsychiczne. Jako jedna z jego pierwszych studentów i duchownych, zostałam przydzielona do roli psychicznego doradcy w jego metafizycznym kościele. Biegła w czytaniu aury i psychicznym skanowaniu, doradzałam przyjaciołom i nieznanym mi ludziom sondując ich najbardziej prywatne głębiny. Uzdrawianie było chlebem powszednim. W celu cudownego uleczenia w naszym „uzdrawiającym kręgu” po prostu wypowiadałam imię osoby dotkniętej dolegliwością.

To prawdziwa świętość, rozważałam dumnie notując swoje „duchowe” osiągnięcia i podziw przyjaciół.

Jednak parapsychiczne siły które uwalnialiśmy zaczęły rzucać mroczne cienie. Kilkoro spośród studentów popełniło samobójstwo. Nauczyciel zaczął manipulować swoimi zwolennikami by osiągać pieniądze, seks i psychiczne wpływy. Moje zdrowie zaczęło niedomagać z powodu licznych „uzdrowień” które przeprowadzałam. Tak naprawdę po prostu wtrącałam się w karmę tych chorych osób, biorąc ją przez to na siebie.

Nie wiedziałam, że mój nauczyciel nie przeszedł próby mocy. Opadał spiralnie w dół wprost w ciemność, ściągając nas wszystkich ze sobą. Byłam psychicznym więźniem i nie wiedziałam o tym!

W tym burzliwym czasie wołałam Ducha na pomoc. Nadszedł interesujący sen. Znalazłam się następna w kolejce, żeby zobaczyć Mistrzynię. Pod wpływem jej aury miłości kolana ugięły się pode mną i padłam na dywanik tuż przed nią. Siedziała na przepięknej, brokatowej poduszce, emanując delikatną koronę światła tańczącą wokół jej głowy. Jej głos brzmiał jak aksamitna woda i obmywał mnie jak wodospad. „Jesteś jak rozwijający się kwiat,” powiedziała łagodnie. Jej mądrość wypływała z głębin Duszy.

Stół na wysoki połysk uchwycił jej odbicie kiedy pochyliła się nad nim by zgrabnie wyciągnąć z wazonu niebieskiego goździka. Jednym płynnym ruchem złożyła kwiat w mojej dłoni. Byłam zakłopotana, gdyż był to jedyny kwiat na jej stole. Uśmiechnęła się ze zrozumieniem.

„Wybierz” Mistrzyni wyszeptała delikatnie kiedy jej szczupłe palce wskazywały na liczne świecidełka starannie ułożone dookoła wazonu. Ostrożnie sięgnęłam po malutką, kryształową figurkę niebieskiego człowieka. Obudziłam się z uczuciem, że wciąż pełna czci ściskam tę figurkę w dłoni.

Wyglądałam naszego następnego spotkania we śnie, jednak nigdy nie nastąpiło. Ta tajemnicza istota wskazała mi mój następny duchowy krok. Minęło sześć miesięcy zanim zdałam sobie sprawę ze znaczenia tego wewnętrznego doświadczenia.

Ten sen doprowadził do mojej rezygnacji z członkostwa metafizycznego kościoła. Mój nauczyciel był oburzony i nie pozwolił mi odejść. W gniewie, rozpoczął szereg psychicznych napaści które osłabiły mnie i zostawiły z lękiem o moje zdrowie psychiczne.

Kiedy poroniłam drugą ciążę, mój świat zawalił się. Nie miałam więcej siły ani ochoty walczyć z moim nauczycielem. Pewnego dnia jego ataki przedarły się z wewnętrznych planów do fizycznego świata. Patrzyłam na fale uderzające o rafę daleko w dole za oknem mojego mieszkania. W jednej chwili zostałam wyrzucona do rzeczywistości załamanego czasu. Góry energii elektrycznej eksplodowały dookoła mnie, wysyłając igły bólu przez moje plecy.

Odwróciłam się i napotkałam oszałamiający podmuch prosto w twarz! Fala za falą podmuchów ciskała mnie rykoszetem o ściany tej nieziemskiej rzeczywistości. To było jak bycie poszatkowanym za życia. Walczyłam desperacko by utrzymać świadomość i przetrwać. Mignięcia obrazu atakującego mnie potwora przeraziły mnie. Centrum tego czegoś dymiło się elektryczną ciemnością o niewypowiedzianej głębokości, wybuchając dookoła rozszalałą burzą czerwono-czarnych błyskawic. Wzdrygnęłam się w przerażeniu, kiedy ujrzałam twarz mojego dawnego nauczyciela!

Reperkusje ataku rozchodziły się w całym moim wnętrzu. Coś wewnątrz mnie klekotało wciąż żywe, walcząc by utrzymać świadomość. Pamiętałam o czymś. Co to było? Gorączkowo przeszukiwałam pamięć, ale mój umysł był sparaliżowany.

Tonąc coraz głębiej w otchłani przerażenia krzyczałam o pomoc. „O, Boże! Proszę usłysz mnie!” Prawdziwy Mistrz usłyszałby mnie, nieprawdaż? Ziemia usunęła się pode mną i wirujący lej bez myśli, widzenia i czucia zaczął ciągnąć mnie w swoje potworne czeluści.

Niemal w tej samej chwili ktoś chwycił mnie od tyłu i wyrzucił dziesiątki metrów w górę, tak łatwo jak dziecko zrobiłoby to z lalką. Mój wybawca był jasno rozświetloną istotą z niebieskich iskier. Nie tracił czasu na wdawanie się w walkę z wściekłą masą czerwono-czarnych błyskawic przed nim. Wydawał się tak mały naprzeciw wielkiej masy mojego byłego nauczyciela.

Mimo to wyczuwałam jego moc nawet z odległości jaka nas oddzielała. W mgnieniu oka kiedy odkryłam jego piękno i siłę znalazłam się z powrotem w swoim ciele w domu – trzęsący się, przyprawiony o mdłości kłębek drżących nerwów. Wiedziałam już, że „mój” Mistrz istnieje naprawdę. Jego miłość towarzyszyła mi przez wiele dni, wymazując cały strach przed moim dawnym nauczycielem. Zrozumiałam w końcu siłę prawdziwej miłości. Wszystkie moje magiczne sztuczki okazały się bezużyteczne dopóki ta miłość nie zerwała łańcuchów strachu które mnie więziły.

Niedługo po tym odnalazłam Zewnętrznego Mistrza, Żyjącego ECK Mistrza. Rozpoznałam jego zdjęcie na tylnej okładce książki i odważyłam się pójść do miejscowego centrum Eckankar, żeby dowiedzieć się więcej. Tam jedna z kobiet powiedziała mi, że na zdjęciu znajduje się Sri Harold Klemp, obecny duchowy przywódca Eckankar. Nie mogłabym nigdy zapomnieć oblicza mego wybawcy. W końcu odnalazłam mojego nauczyciela.

Życie nie było usłane różami po tym wstępnym rozpoznaniu Wewnętrznego i Zewnętrznego Mistrza. Wiele zmian wstrząsnęło moim życiem, tak jak lata medytacji ustąpiły Duchowym Ćwiczeniom ECK.

Obecnie spędzam swoje dni aktywnie uczestnicząc w życiu. Godziny snu są szansą świadomego eksplorowania moich wewnętrznych światów. Podróż Duszą jest tak inna i daleko wyższa od psychicznych fenomenów, że trzeba jej doświadczyć by uwierzyć!

Nie mogłabym już nigdy wrócić do zabawy z mocą i psychicznymi sztuczkami. Istnieje tak wiele poza światami psychicznymi; nie chcę być ograniczona nimi już nigdy więcej. Chociaż starzy przyjaciele nie rozumieją mojej nowej ścieżki, samo podążanie nią przyniosło wiele nowych więzi. Czyste Światło ECK przyćmiewa wszystkie nadzwyczajne doświadczenia jakie miałam na ciemnych rozstajach dróg. Kiedy słucham wewnętrznego przewodnictwa, wiem że uniknę wszelkich przeszkód na drodze; kiedy padnę na twarz, Wah Z (duchowe imię Sri Harolda Klemp) będzie zawsze z porozumiewawczym uśmiechem by mnie podnieść.

Sri Harold Klemp przeszedł próby z którymi my się teraz zmierzamy i jest Mahantą, Żyjącym ECK Mistrzem symbolizowanym dla mnie w wewnętrznych światach pojedynczym niebieskim goździkiem. Miło jest wiedzieć, że mamy wykwalifikowaną pomoc od ECK Mistrzów na długiej, krętej i czasem jakże zaskakującej drodze do domu do Boga.

Jesteś tutaj:
Eckankar w PolsceCo to jest EckankarDuchowy przywódca → Opowiadanie M.S.